Piszemy Wspomnienia

poniedziałek, 18 listopada 2019

wiadomości opinie prezentacje konkursy historia mówiona pamiętnik 2.0 w księgarni

Opinie

Dlatego jej istotnym wątkiem jest homoseksualizm?



To była dla mnie najtrudniejsza decyzja dotycząca książki. Nigdy o tym publicznie nie mówiłem, nie chciałem. Zresztą nie miałem powodu. Gdy postanowiłem napisać autobiografię, powiedziałem do siebie: twoim obowiązkiem jest napisanie również o tym. I tak się stało.



Irena Krzywicka w autobiografii "Wyznania gorszycielki" stwierdziła: "Ten, kto przystępując do pisania sądzi, że będzie całkowicie szczery, myli się, zanim sformułował pierwsze zdanie. Przyczyny są oczywiste. Każdy człowiek ma na swoim życiowym koncie postępki i postawy, o których nie tylko nie lubi opowiadać, ale o których sam woli nie pamiętać". Niedawno ukazała się książka Jacka Poniedziałka, który niezwykle otwarcie opisuje swoje związki z partnerami. W Pana autobiografii podobnych wyznań nie sposób znaleźć.



Kupiłem książkę Jacka Poniedziałka, choć jej jeszcze nie czytałem. Na jednym z portali gejowskich przeczytałem artykuł, w którym autor wytyka mi brak szczegółów. To prawda, że jeśli chodzi o te sprawy, w mojej książce nie ma szczegółów. Nie jestem – jak Doda lub Jacek Poniedziałek – wytworem kultury masowej, by epatować czytelników szokującymi opisami. Na podobną praktykę nie miałem ochoty. Dla mnie to problem kultury osobistej. Szczerość nie oznacza sensacji i ekshibicjonizmu. To uczciwe opowiadanie o zdarzeniach, uczuciach, sytuacjach życiowych i ich konsekwencjach.



Dlaczego pisanie o homoseksualizmie było dla Pana takie trudne?



Homoseksualizm był moim głównym kręgiem obcości. Dorastałem w czasach, gdy osoby homoseksualne przejmowały homofobiczny światopogląd obowiązujący dookoła nich i wstydziły się siebie. Wiem to z własnego doświadczenia. We wczesnej młodości czułem się jak dotknięty przez jakąś chorobę. Głęboko ukrywałem fakt, że jestem gejem. Bałem się reakcji rodziców, potępienia przez otoczenie. Potoczne poglądy na homoseksualizm umocnił stalinizm zwalczający wszelkie "dewiacje" i "odchylenia od normy". Miały one być przejawem kultury burżuazyjnej, płynącej z Zachodu demoralizacji.



Trudniej Panu było być gejem niż Żydem?



Zdecydowanie. Nie licząc koszmaru okupacji, antysemityzm osobiście dotknął mnie głównie w szkole podstawowej. W związku z tym, że nie zajmowałem się sprawami politycznymi, nie należałem do PZPR, rugi antysemickie w 1968 r. mnie nie dotknęły. Czystki ominęły także Instytut Badań Literackich, w którym pracowałem. Jednak gejom i Żydom – nie tylko w Polsce Ludowej – nie żyło się łatwo. Dostrzegłem pewne podobieństwo postaw niektórych głęboko zamaskowanych, wstydzących się siebie Żydów i homoseksualistów, które są obecne do dziś. Chodzi o bardzo gwałtowne zaprzeczenie własnej tożsamości. Doprowadza ono do tego, że Żyd staje się antysemitą, a gej – homofobem. W amerykańskim filmie "Fanatyk" wyreżyserowanym przez Henry’ego Beana bohater – wychowany w ortodoksyjnej rodzinie Żyd – jest nowojorskim nazistą, obnosi się ze swastyką i bije żydowskie dzieci. Prawicowa publicystyka wykorzystuje tzw. dobrych Żydów, którzy głoszą to, co antysemici chcą usłyszeć. Takim dobrym Żydem był Julian Unszlicht, który z negującego sens walki o niepodległość Polski bojownika o rewolucję światową zmienił się w żarliwego polskiego patriotę, z ateisty – w katolickiego duchownego. Obecnie "dobrym Żydem" jest Amerykanin Norman Finkelstein, autor książki "Przedsiębiorstwo Holocaust".






Dodaj swój komentarz więcej opinii



Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>

o nas   |   współpraca   |   partnerzy   |   patronaty   |   reklama   |   dla mediów   |   kontakt © 2010-2019 IKE - Usługi Literackie