Piszemy Wspomnienia

poniedziałek, 18 listopada 2019

wiadomości opinie prezentacje konkursy historia mówiona pamiętnik 2.0 w księgarni

Opinie

Jak został odebrany Pański coming out?



Zdumiała mnie reakcja – zarówno w publikacjach prasowych, jak i listach, które otrzymałem. A było ich sporo. Dominowały przychylne opinie – także wśród moich znajomych, którzy przecież widzieli mój tryb życia, samotność i musieli wiedzieć, co jest ich przyczyną. Tylko raz spotkałem się z odmienną postawą – jeden ze znajomych, osoba wybitnie inteligentna, powiedział mi, że uważa fakt upublicznienia homoseksualizmu za skandal. Bardzo interesowała mnie reakcja sąsiadów z mojego bloku na przeciętnym warszawskim osiedlu, na którym mieszkam od 1976 r. O moim pochodzeniu – jak sądzę – wiedzą od dawna. Teraz dowiedzieli się także, że jestem gejem. Mimo to otrzymuję od nich oznaki sympatii.



Autobiografia sprawiła, że czuje się Pan mniej obcy?



Tak. Recepcja książki jest dla mnie potwierdzeniem ogromnych zmian mentalnych, jakie zaszły w społeczeństwie polskim w ostatnich 20 latach. My je rzadko zauważamy. A przecież wystarczy spojrzeć choćby na repertuar kinowy. Przez szereg lat nie pokazywano filmów na tematy żydowskie i gejowskie. Teraz mamy ich sporo. Dla mnie zaskoczeniem było powodzenie, jakim cieszył się w ubiegłym roku izraelski film Haima Tabakmana "Oczy szeroko otwarte". Jego akcja toczy się w środowisku ortodoksyjnych Żydów pod Jerozolimą. Film opowiada o miłości właściciela koszernego sklepu mięsnego do studenta. Oglądałem go w pełnej sali kina. To jest zupełnie inny świat niż ten, w którym upłynęła większość mojego życia.



Symbolem Pana obcości, inności, konieczności maskowania się i fizycznego ukrywania była klaustrofobia. Niestety, ani zmiany obyczajowe, ani autobiografia, nie wpłynęły na osłabienie tej dolegliwości.



Ludzie nie bardzo zdają sobie sprawę, co to za choroba. Nikt z nas nie lubi być zamknięty w małym pomieszczeniu. Każdy źle się czuje, to normalna ludzka reakcja. Jednak klaustrofobia to coś znacznie gorszego. Potworny strach, któremu towarzyszą reakcje fizjologiczne – człowiekowi robi się na przemian zimno i gorąco, drętwieje język. Rozum wypiera silniejsza od niego nieodparta potrzeba ucieczki. Od kilkunastu lat nie latam już samolotami, nie jeżdżę metrem.



To wspaniały środek komunikacji, a stacja "Służew" jest koło Pana domu.



Nigdy nie jechałem warszawskim metrem, choć zaoszczędziłbym masę czasu. W połowie lat 90. próbowałem przezwyciężyć klaustrofobię. Natrafiłem na bardzo mądrego i sympatycznego psychoterapeutę. Nieustannie opowiadałem mu o tych moich kryjówkach: szafach, piwnicach, kopcu na ziemniaki. Te opowieści nie pomogły w leczeniu choroby, za to pozwoliły mi uporządkować wspomnienia i ułatwiły napisanie opowiadań autobiograficznych, które weszły w skład "Czarnych sezonów".



Jeden z moich rozmówców, który przeżył rzeź na Wołyniu, twierdził, że po napisaniu wspomnień przestały go prześladować senne koszmary. Pan także odczuł na sobie terapeutyczny efekt opisywania własnego życia?





Stale mi się śni okupacja i Zagłada, zdarza się, że budzę się z krzykiem. Jednak i w moim przypadku można mówić o terapeutycznym wymiarze pisania: poczułem się swobodniej. Nie muszę niczego ukrywać, jestem sobą i tak jest lepiej.






Dodaj swój komentarz więcej opinii



Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>

o nas   |   współpraca   |   partnerzy   |   patronaty   |   reklama   |   dla mediów   |   kontakt © 2010-2019 IKE - Usługi Literackie