Piszemy Wspomnienia

poniedziałek, 18 listopada 2019

wiadomości opinie prezentacje konkursy historia mówiona pamiętnik 2.0 w księgarni

Opinie

Jednym słowem konformista. Motyw konformizmu miał być nieobcy także Broniewskiemu.



Przypadek Broniewskiego jest dużo bardziej skomplikowany. On – po półtora roku spędzonym w więzieniach NKWD we Lwowie i w Moskwie, po pisanych w Jerozolimie wierszach antystalinowskich – wcale się w 1945 r. do Polski nie wybierał. Wrócił pod wpływem impulsu, gdy dowiedział się, że ukochana kobieta, którą już opłakał w wierszach, myśląc, że zginęła w Oświęcimiu, żyje. Maria Zarębińska była jednak bardzo chora, musiał zdobyć pieniądze na kosztowną kurację w Szwajcarii. Gotów był w tym celu napisać wszystko i wszedł na drogę, z której nie było odwrotu. Bo nie można zapomnieć o jego zaawansowanej już bardzo chorobie alkoholowej. Jestem jednak przekonany, że Broniewski w końcu i tak wróciłby do kraju. On był po prostu patriotą i poza Polską nie było dla niego miejsca.



Tuwim też wrócił, choć jego przyjaciele zostali.



Tuwim we wrześniu 1939 r. przedarł się do Francji, później do Brazylii i USA, uciekając przed Hitlerem. Był Żydem, w Europie nie było dla niego miejsca. Dopiero w Stanach Zjednoczonych zaczęło się jego zaangażowanie w komunizm, które doprowadziło do zerwania więzi ze skamandrytami: Lechoniem i Wierzyńskim, a także z Mieczysławem Grydzewskim. Ale w jego przypadku uwikłanie w komunizm było skutkiem narastającego lęku przed antysemityzmem. Na początku II RP ataki na siebie traktował z ironią, ośmieszał je. Ale kiedy zaczęły stawać się coraz brutalniejsze i częstsze (szykowano już nawet wniosek o zamknięcie go w Berezie Kartuskiej), nie pozostały bez wpływu na jego psychikę. Pojawiły się u Tuwima stany lękowe i agorafobia, która towarzyszyła mu do końca życia. W pewnym momencie postawił znak równości między endeckim antysemityzmem a faszyzmem, towarzyszący temu strach – widać to szczególnie w listach poety z tamtego czasu – przerodził się w fobię, a następnie w nienawiść. Tuwim uznał, że jedyną siłą zdolną skutecznie przeciwstawić się faszyzmowi i antysemityzmowi jest komunizm i Związek Radziecki Stalina.



Nie był w tym odosobniony, to było dość powszechne przekonanie środowisk lewicowych na Zachodzie.



Bał się, że Polska może się odrodzić w kształcie sprzed 1 września 1939 r. Lęk przed powrotem tamtej Polski umacniały jeszcze antysemickie ataki na niego nawet na emigracji. W londyńskich "Wiadomościach Polskich", redagowanych przez Grydzewskiego, obok nazwiska Tuwima zaczęły pojawiać się nazwiska ludzi, którzy kiedyś go atakowali. W "Wiadomościach Literackich" przed wojną byłoby to niewyobrażalne. Tuwim uznał, że Polska tylko w sojuszu ze Związkiem Radzieckim uwolni się od antysemityzmu. Dziś wiemy, jak bardzo było to naiwne.



Brzechwa też był wyczulony na antysemityzm. W wierszu "Żydokomuna" pisał: "Żydokomuna! Żydokomuna! / Huzia, panowie! Kija – i w łeb!".



Takie wiersze był odpowiedzią na ataki prasy endeckiej na tomik Brzechwy "Imię wielkości", poświęcony Józefowi Piłsudskiemu. Oburzył on środowiska prawicowe, które uznały, że "nie będzie Żyd uczyć Polaków patriotyzmu". Brzechwa jednak nie był przed wojną atakowany przez antysemitów tak brutalnie i tak często jak Tuwim. Prasa endecka miała "bohaterów" o większych nazwiskach niż Brzechwa.



Spór o Polskę








Dodaj swój komentarz więcej opinii



Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>

o nas   |   współpraca   |   partnerzy   |   patronaty   |   reklama   |   dla mediów   |   kontakt © 2010-2019 IKE - Usługi Literackie