Piszemy Wspomnienia

poniedziałek, 18 listopada 2019

wiadomości opinie prezentacje konkursy historia mówiona pamiętnik 2.0 w księgarni

Opinie

Twórcom mogła imponować sytuacja, gdy kulturę postawiono na piedestale. Państwo likwidowało analfabetyzm, wydawane w masowych nakładach książki trafiały pod strzechy, słowo poeta brzmiało dumnie. To mogło osłabiać wewnętrzny opór przed pójściem na koncesje.



Dla pisarzy powojenna rzeczywistość miała wiele elementów faustowskich, uwodzących, powodujących, że tym łatwiej szli na współpracę. Jednym z nich był na pewno rozwój kultury, a zasługom tamtej władzy w upowszechnianiu oświaty i kultury trudno zaprzeczyć.



Poeci spełnili oczekiwania władz?



Oczekiwania wobec każdego z nich były inne. Najmniejsze wobec Brzechwy. Jerzy Borejsza, ściągając go do wydawnictwa Czytelnik, potrzebował nie tyle pisarza, bo pewnie uważał, że ma lepszych, ile prawnika z wieloletnią praktyką, wybitnego specjalisty w zakresie prawa autorskiego. O ile więc Brzechwa swoją gorliwością chyba zaskoczył władze, choć i jego atakowano, że "nie płonie", to zaangażowanie Broniewskiego i Tuwima, wobec których oczekiwania były większe, musiało rządzących rozczarować. Broniewskiemu zarzucano, że angażuje się za słabo, że inni pokochali komunizm miłością gorętszą. Tuwima oskarżono o drobnomieszczańskość, na wydanie "Kwiatów polskich", wcześniej porównywanych do "Pana Tadeusza" i "Beniowskiego", musiał czekać cztery lata. Broniewski odmówił Bolesławowi Bierutowi napisania słów nowego polskiego hymnu, Tuwim wyprosił ułaskawienie skazanych na karę śmierci Jerzego Kozarzewskiego i pięciu jego podwładnych, żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, a więc przedstawicieli środowisk, które zaciekle atakowały poetę przed wojną. Dziś jednemu i drugiemu wypomina się kilka wierszy – zresztą ciągle tych samych – mających świadczyć o ich zaangażowaniu w komunizm. Tymczasem to nie są utwory wybrane z wielu, ale prawie wszystkie, które poświęcili nowemu ustrojowi. Myślę, że i Broniewski, i Tuwim mieli od pewnego momentu poczucie, że zostali oszukani.



Z drugiej strony byli poeci znacznie bardziej zaangażowani, którzy później odcięli się od swojej agitacyjnej twórczości. Dziś pamięta się ich głównie z tekstów krytycznych – jak Adama Ważyka, który zanim napisał "Poemat dla dorosłych", opiewał Nową Hutę i jej budowniczych.



Broniewski, Tuwim i Brzechwa nie pisali – jak zdarzało się to innym – poematów o majorach UB o zmęczonych oczach, strzegących rewolucji jak własnej córki. Ale Tuwim, który zmarł w roku 1953, nie dostał szansy, by ze swoich wierszy się wytłumaczyć, Broniewski do końca uważał, że "Słowo o Stalinie" to dobry poemat, a Brzechwa chyba uznał, że jego usługowa twórczość była tak bardzo bez znaczenia, że nie ma do czego wracać.



Twórczość dworska nie była w Polsce czymś egzotycznym – przed wojną artyści opiewali Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego.



To prawda, ale sądzę, że w przypadku całej trójki akurat wiersze o Piłsudskim, symbolu odzyskanej po 123 latach niewoli niepodległości, były szczere. Oni, jak zresztą wielu Polaków, naprawdę Piłsudskiego wielbili. Tego nie da się powiedzieć o wiernopoddańczych adresach do Stalina. Brzechwa zdecydował się na nie ze względów koniunkturalnych, Tuwim ze strachu – myślę, że nieuzasadnionego – przed represjami wobec rodziny, u Broniewskiego zaś "Słowo o Stalinie" było chyba nieuniknioną konsekwencją jego lewicowości. "Słowo" jest wierszem nie tylko o Stalinie, to wiersz o rewolucji, która sprawiła, że świat stał się inny. Stalin – jako przywódca "światowego proletariatu" – był dla Broniewskiego symbolem tych zmian. Z dzisiejszej perspektywy możemy uznać ten opis za nie najmądrzejszy, ale dla niego i w tamtym czasie było to usprawiedliwione. Zresztą, co charakterystyczne, lepiej to rozumieli i akceptowali tacy ludzie jak Jerzy Giedroyc czy Juliusz Mieroszewski niż ludzie w kraju.






Dodaj swój komentarz więcej opinii



Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>

o nas   |   współpraca   |   partnerzy   |   patronaty   |   reklama   |   dla mediów   |   kontakt © 2010-2019 IKE - Usługi Literackie