Piszemy Wspomnienia

sobota, 18 listopada 2017

wiadomości opinie prezentacje konkursy historia mówiona pamiętnik 2.0 w księgarni
najnowszearchiwum 2016archiwum 2015archiwum 2014archiwum 2013archiwum 2012archiwum 2011archiwum 2010


Wiadomości

007 wydany, 07 zgłoś się!

(2010-09-06)

22 września ukaże się polski przekład autobiografii Seana Connery’ego „Być Szkotem”. Krzysztof Szmagier, reżyser i scenarzysta najbardziej znanego polskiego filmu kryminalnego „07 zgłoś się”, uważa, że wspomnienia związane z tym serialem byłyby nie mniej interesujące niż ekranowe życie agenta 007.

22 września ukaże się polski przekład autobiografii Seana Connery’ego „Być Szkotem”. Krzysztof Szmagier, reżyser i scenarzysta najbardziej znanego polskiego filmu kryminalnego „07 zgłoś się”, uważa, że wspomnienia związane z tym serialem byłyby nie mniej interesujące niż ekranowe życie agenta 007. Oglądalność serialu z porucznikiem Borewiczem jest wciąż ogromna. Wciąż powtarzają go ogólnopolskie kanały telewizyjne. Szmagier jest przekonany, że to dobrze rokuje wspomnieniowej książce. Podzielił się z naszym portalem kulisami kręcenia serialu:

- Do „07 , zgłoś się” byłem świetnie przygotowany. Pochodzę z rodziny sądowo-adwokackiej. Tematyka kryminalna pasjonowała mnie od wczesnej młodości. Skończyłem prawo ze specjalizacją: prawo karne i kryminalistyka. W szkole filmowej zrobiłem film dokumentalny, a potem pracę dyplomową o milicji. Bohaterem mojego pierwszego filmu był pies milicyjny – z amatora zrobiłem gwiazdę, bo Cywil z „Przygód psa Cywila” był moim psem.

„07 zgłoś się” nie miał nic wspólnego z Bondem, bo filmów z agentem 007 wtedy w Polsce nie pokazywano. My ich nie znaliśmy. 07 to był numer alarmowy na milicję i stąd się wziął tytuł serialu. W 1976 r. nakręciliśmy pierwsze cztery odcinki. Jerzy Putrament napisał wówczas, że gdy się ma taki talent aktorski jak Bronisław Cieślak, to przestępstwem gospodarczym byłoby nie kontynuować serialu.

Wypatrzyłem Cieślaka w telewizji – prowadził program „Bez togi”. Widziałem go też w filmie, który jeszcze nie wszedł do kin, bo miał jakieś problemy. Pomyślałem: to jest bohater mojego filmu. Pojechałem do Krakowa, pokazałem Cieślakowi scenariusz. Zgodził się zagrać. Za to dyrektor krakowskiej telewizji powiedział, by podwładny nie prosił go o urlop, lecz napisał podanie o zwolnienie, bo on potrzebuje dziennikarzy, a nie komediantów. Dopiero telefon z Warszawy – „Dawajcie Cieślaka na cztery miesiące” – załatwił sprawę. Krakowska telewizja się zemściła – kazała swojemu pracownikowi wziąć bezpłatny urlop. Cieślak nie miał wymaganych w owych czasach uprawnień aktorskich i przez pierwsze cztery odcinki otrzymywał stawkę statysty.

W 1978 r. zrobiliśmy kolejne cztery odcinki, a do 1987 – w sumie 21. Przyjąłem ambitne założenie, że nie będę obsadzał w filmie gwiazd. Całe tygodnie spędzałem, jeżdżąc po prowincji, oglądając przedstawienia w małych teatrach i kółkach dramatycznych. Miałem mnóstwo mniej lub bardziej zabawnych historii. W hotelu w Gorzowie Wielkopolskim nie mogłem spuścić wody po skorzystaniu z toalety. Nie było za co pociągnąć. Zatelefonowałem do recepcji, żeby ktoś przyszedł i mi pomógł. Zjawiła się recepcjonistka, która pociągnęła za rurę łączącą miskę klozetową z rezerwuarem. Wychodząc, rzuciła pogardliwie w moją stronę: „Z Warszawy, a wys... się nie umie”.

Bronisław Cieślak, podobne jak Krzysztof Szmagier, oburza się na porównanie „07 zgłoś się” do filmów z agentem 007.
- Bond to zupełnie inny gatunek filmowy: komedia, w której widz udaje, że wierzy w brednie na ekranie. Nasz film pokazywał ówczesne realia – mówi w rozmowie z PiszemyWspomnienia.pl. Jednak serialowy porucznik Borewicz wykazuje znacznie mniejszą ochotę do pisania wspomnień:

- Byłem wiele razy namawiany do napisania książki. Ponieważ jestem leniwy, proponowano mi wywiad-rzekę. Istnieje co najmniej sto powodów, dla których odmówiłem. Wielu moich rówieśników napisało książki. To połączenie wielkiego nadęcia: patrzcie, jaki jestem wielki i wspaniały, z ekshibicjonizmem rodem z „Nocnika” – kto z kim spał. Ja też mógłbym podać wiele pikantnych szczegółów – ale po co? Najważniejsze, że moje życie toczy się dalej – wciąż częściej patrzę przed siebie niż do tyłu. (ike)






Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>

o nas   |   współpraca   |   partnerzy   |   patronaty   |   reklama   |   dla mediów   |   kontakt © 2010-2017 IKE - Usługi Literackie

Warning: Unknown: Your script possibly relies on a session side-effect which existed until PHP 4.2.3. Please be advised that the session extension does not consider global variables as a source of data, unless register_globals is enabled. You can disable this functionality and this warning by setting session.bug_compat_42 or session.bug_compat_warn to off, respectively in Unknown on line 0