Historia Elżbiety Czyżewskiej i Joanny Pacuły łączy dwa pokolenia polskich aktorek, emigrację oraz trudną próbę odnalezienia się za oceanem. Jedna była już wielką gwiazdą polskiego kina, druga dopiero rozpoczynała drogę do Hollywood. Najważniejsze są tu nie plotki, lecz rzeczywista relacja między aktorkami, różnica ich karier i cena, jaką obie zapłaciły za życie poza Polską.
Dwie aktorki połączyła emigracja, ale ich kariery potoczyły się zupełnie inaczej
- Elżbieta Czyżewska była ikoną polskiego kina lat 60. i aktorką Teatru Dramatycznego w Warszawie.
- Joanna Pacuła poznała Czyżewską w Nowym Jorku po wyjeździe z Polski na początku lat 80.
- Czyżewska pomogła młodszej koleżance odnaleźć się w środowisku emigracyjnym i aktorskim.
- Pacuła zdobyła międzynarodową rozpoznawalność dzięki filmowi „Park Gorkiego” z 1983 roku.
- Ich znajomość zakończyła się gwałtownie, a jej echa powróciły w filmie „Anna”.

Co naprawdę łączyło Elżbietę Czyżewską i Joannę Pacułę
Nie były spokrewnione i nie tworzyły stałego duetu aktorskiego. Łączyła je przede wszystkim polska emigracja artystyczna oraz spotkanie w Nowym Jorku, gdzie młodsza Joanna Pacuła szukała dla siebie miejsca po wyjeździe z kraju.
Czyżewska miała już za sobą lata sukcesów, ważne role filmowe i pozycję jednej z najbardziej rozpoznawalnych aktorek PRL-u. Pacuła była natomiast aktorką młodego pokolenia, znaną z warszawskiego Teatru Dramatycznego, ale dopiero budującą międzynarodową karierę.
Według relacji przywoływanych w polskich mediach Pacuła zatrzymała się w mieszkaniu Czyżewskiej. Starsza aktorka miała pomagać jej w praktycznych sprawach, przedstawiać ludzi z branży i wspierać ją w pierwszych miesiącach pobytu w Stanach Zjednoczonych. To nie była wyłącznie znajomość zawodowa, lecz relacja oparta także na bliskości i wzajemnym zaufaniu.
Z czasem doszło jednak do ostrego konfliktu. Szczegóły tego wydarzenia są opisywane różnie, a część przekazów ma charakter wspomnieniowy lub plotkarski. Najbezpieczniej powiedzieć, że przyjaźń zakończyła się gwałtownym rozstaniem, po którym Pacuła rozpoczęła bardziej samodzielną drogę w amerykańskim środowisku filmowym.
Elżbieta Czyżewska była gwiazdą polskiego kina
Elżbieta Czyżewska urodziła się w Warszawie w 1938 roku. W źródłach pojawiają się dwie daty dzienne jej urodzenia, 14 kwietnia i 14 maja, dlatego przy dokładnych biogramach warto zachować ostrożność. Najważniejszy pozostaje fakt, że należała do pokolenia aktorów, które w latach 60. zmieniło język polskiego kina.
Ukończyła warszawską PWST, działała w Studenckim Teatrze Satyryków, a później związała się z Teatrem Dramatycznym. Jej styl był trudny do zamknięcia w jednej kategorii. Potrafiła być lekka, komediowa i niezwykle fotogeniczna, ale miała także temperament aktorki dramatycznej.
Widzowie pamiętają ją między innymi z filmów „Gdzie jest generał...”, „Żona dla Australijczyka”, „Małżeństwo z rozsądku”, „Giuseppe w Warszawie” oraz „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Nie chodziło w nich tylko o urodę. Czyżewska miała wyrazistą osobowość ekranową, dzięki której nawet drugoplanowa obecność potrafiła przyciągnąć uwagę.
Określenie „polska Marilyn Monroe” dobrze oddawało jej ówczesny status gwiazdy, ale z czasem zaczęło też ograniczać sposób patrzenia na aktorkę. Dla mnie ciekawsze od samego porównania jest to, że Czyżewska umiała przechodzić od komedii do ról bardziej gorzkich i niejednoznacznych. Jej największą siłą była naturalność, a nie wyłącznie ekranowy wizerunek.
Emigracja przerwała jej karierę w najważniejszym momencie
W 1967 roku mąż Czyżewskiej, amerykański dziennikarz David Halberstam, został zmuszony do opuszczenia Polski po krytycznym artykule dotyczącym polityki Władysława Gomułki. Wkrótce także aktorka znalazła się pod presją władz i wyjechała z kraju. Dla osoby będącej u szczytu popularności oznaczało to nagłe wyrwanie z dotychczasowego środowiska.
Czyżewska próbowała kontynuować pracę w Stanach Zjednoczonych, ale napotkała bariery, których wcześniej nie musiała pokonywać. Największą był język. Słowiański akcent utrudniał jej zdobywanie dużych ról filmowych, dlatego częściej występowała w teatrze i produkcjach o mniejszym zasięgu.
Ważnym momentem okazał się występ w „Biesach” Dostojewskiego na scenie Yale Repertory Theatre w reżyserii Andrzeja Wajdy. W przedstawieniu grała między innymi z młodą Meryl Streep. Ten epizod pokazuje, że problemem Czyżewskiej nie był brak talentu, lecz brak dostępu do ról i systemu, który potrafiłby ten talent właściwie wykorzystać.
Do Polski wracała między innymi na zaproszenie Andrzeja Wajdy, aby wystąpić w filmie „Wszystko na sprzedaż”. Później pojawiała się także w polskich produkcjach, ale nie odzyskała dawnej pozycji. Zmarła w Nowym Jorku 17 czerwca 2010 roku. Jej los pozostaje jednym z najbardziej przejmujących przykładów tego, jak emigracja może zmienić nie tylko miejsce życia, lecz także zawodową tożsamość artysty.
Joanna Pacuła i droga do Hollywood
Joanna Pacuła urodziła się w 1957 roku w Tomaszowie Lubelskim. Ukończyła warszawską PWST i w latach 1979-1981 występowała w Teatrze Dramatycznym. W Polsce zdobywała doświadczenie sceniczne, ale jej kariera nabrała zupełnie innego tempa po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych.
Przełomem okazał się „Park Gorkiego” Michaela Apteda z 1983 roku. Pacuła zagrała Irinę Asanową u boku Williama Hurta, a za tę rolę otrzymała nominację do Złotego Globu. Sam fakt, że młoda polska aktorka tak szybko dostała ważną rolę w anglojęzycznej produkcji, był wydarzeniem wyjątkowym.
Wokół angażu narosła opowieść o pomocy Romana Polańskiego. W niektórych relacjach przypisuje mu się polecenie Pacuły reżyserowi, ale sama aktorka miała później podchodzić do tej wersji z dystansem. To dobry przykład sytuacji, w której medialna anegdota zaczyna żyć własnym życiem, choć szczegóły nie są całkowicie pewne.
Po sukcesie „Parku Gorkiego” Pacuła występowała w filmach amerykańskich i międzynarodowych, między innymi w „Ucieczce z Sobiboru”, „Pocałunku”, „Słodkich kłamstwach”, „Mężach i kochankach” oraz „Tombstone”. Jej kariera nie rozwinęła się jednak w sposób, jaki zapowiadała nominacja do Złotego Globu. Hollywood dało jej rozpoznawalność, ale nie zagwarantowało stałego miejsca w pierwszej lidze.
Dwie kariery po dwóch stronach Atlantyku
| Element | Elżbieta Czyżewska | Joanna Pacuła |
|---|---|---|
| Pokolenie | Gwiazda polskiego kina lat 60. | Aktorka młodszego pokolenia, która wyjechała na początku lat 80. |
| Najważniejszy etap | Teatr Dramatyczny i kino polskie | Międzynarodowa kariera filmowa |
| Przełom | Role w komediach, dramatach i filmach autorskich | „Park Gorkiego” z 1983 roku |
| Największa przeszkoda | Emigracja, język i utrata pozycji w Polsce | Typowanie do ról związanych z pochodzeniem i wyglądem |
| Dziedzictwo | Ikona polskiego kina i teatru | Jedna z najbardziej rozpoznawalnych Polek w amerykańskim kinie lat 80. |
To zestawienie pokazuje, dlaczego porównywanie obu aktorek wyłącznie pod kątem popularności byłoby mylące. Czyżewska była przede wszystkim aktorką formatu teatralnego i narodowej gwiazdy, natomiast Pacuła musiała szybko nauczyć się funkcjonować w międzynarodowym przemyśle filmowym.
Różniły je także warunki startu. Czyżewska wyjeżdżała z Polski jako osoba już ukształtowana artystycznie, ale pozbawiona zaplecza, publiczności i językowej swobody. Pacuła opuszczała kraj jako młoda aktorka, która mogła budować karierę od nowa, choć musiała zaakceptować ryzyko zaszufladkowania.
Film „Anna” zmienił prywatną historię w opowieść o emigracji
Losy Czyżewskiej stały się inspiracją dla filmu „Anna” w reżyserii Yurka Bogayewicza. Produkcja nie jest prostym dokumentem ani wiernym zapisem biografii, ale wykorzystuje doświadczenia aktorki jako punkt wyjścia do opowieści o polskiej emigrantce próbującej odnaleźć się w Ameryce.
W tym filmie najciekawsze jest napięcie między dawną sławą a nową niewidzialnością. Czyżewska w Polsce była rozpoznawalna niemal przez wszystkich, natomiast w Stanach musiała zaczynać od mniejszych ról i mierzyć się z obojętnością rynku. To właśnie ten rozdźwięk najlepiej tłumaczy dramat jej emigracji.
Joanna Pacuła pojawia się w opowieściach o „Annie” jako osoba związana z doświadczeniem starszej aktorki, ale nie należy utożsamiać filmu z dosłowną rekonstrukcją ich przyjaźni. Kino przetwarza fakty, łączy osoby i zmienia proporcje między dokumentem a fikcją. Dobrze oddaje emocje, lecz nie zawsze rozstrzyga, co wydarzyło się dokładnie.
Dlaczego ta historia wciąż przyciąga uwagę
Relacja obu aktorek interesuje nie tylko dlatego, że dotyczy znanych nazwisk. To opowieść o solidarności, zależności i cenie sukcesu. Czyżewska pomogła młodszej koleżance, ale sama nie otrzymała podobnej szansy od amerykańskiego systemu, który potrafił wykorzystać jej talent tylko częściowo.
Pacuła z kolei osiągnęła coś, co dla Czyżewskiej okazało się bardzo trudne, czyli wejście do amerykańskiego kina w momencie, gdy była jeszcze młoda i mogła odpowiadać oczekiwaniom rynku. Nie oznacza to jednak, że jej droga była łatwa albo że nominacja do Złotego Globu automatycznie otworzyła wszystkie drzwi.
Patrząc na obie biografie, widzę przede wszystkim dwie różne odpowiedzi na emigrację. Czyżewska próbowała zachować ciągłość dawnej tożsamości artystycznej, Pacuła szybciej dostosowała się do reguł nowego rynku. Żadna z tych dróg nie była wolna od strat.
Najuczciwiej pamiętać je nie jako bohaterki jednej sensacyjnej anegdoty, lecz jako dwie ważne polskie aktorki o odmiennych doświadczeniach. Czyżewska pozostaje symbolem utraconej kariery i wielkiego talentu, a Pacuła przykładem artystki, która z powodzeniem przekroczyła granicę między polskim teatrem a międzynarodowym kinem.