PRZYCHODZI AUTOR DO WYDAWCY
        Piszemy Wspomnienia

wtorek, 28 września 2021

PRZYCHODZI AUTOR DO WYDAWCY

I tłumaczy Pan, że ich życie przegrało z rynkiem?



Wrażliwość i szacunek dla życia ludzi, którzy do mnie przychodzą, nie pozwalają na tak otwarte postawienie sprawy. Muszę znaleźć delikatniejszą formę powiedzenia „nie”. Usiłuję przekonać do poszukiwania alternatywy. Dawniej zachęcałem do przekazywania wspomnień Towarzystwu Przyjaciół Pamiętnikarstwa, ale ono już nie działa. Obecnie mówię o możliwości oddania wspomnień do działu rękopisów Biblioteki Narodowej, aby człowiek miał poczucie, że po nim coś gdzieś zostanie. Wyliczam zalety umieszczania wspomnień w internecie. Informuję, że wydaniem książek zajmują się nie tylko komercyjne wydawnictwa, ale także samorządy, biblioteki, organizacje pozarządowe, muzea. Zdarza się, że otrzymuję ofertę opłacenia wspomnień przez autora lub jego potomków. Tłumaczę wtedy, że nie wydajemy na zlecenie, ale jeśli mają pieniądze, to mogą wydać książkę własnym sumptem, w niewielkim nakładzie przeznaczonym dla rodziny i przyjaciół oraz zainteresowanych bibliotek.



Osoby oferujące wspomnienia wchodzą do Pana gabinetu z wiarą i nadzieją, a wychodzą ze spuszczoną głową.



To oczywiste. Przecież oni przychodzą po to, by wydać książkę. Pamiętam wiele dramatycznych rozmów, najwięcej z początku lat 90. Ostatnio dostrzegłem, że coraz więcej osób, także starszych, rozumie reguły dzisiejszego świata. Zdarza się, że pytam autora, czy wnuki przeczytały jego wspomnienia. Parę razy usłyszałem w odpowiedzi: „Panie, to ich w ogóle nie obchodzi. Oni przychodzą do mnie tylko parę złotych pożyczyć”. Wtedy mam argument: skoro bliscy nie chcą czytać, to skąd przekonanie, że przypadkowy człowiek, nie wiedząc nic o autorze, zechce sięgnąć po jego książkę? Te rozmowy są jednak zawsze bardzo trudne, bo ludzie odbierają odmowę wydania ich książek jak przekreślenie całego życia i ogromnego wysiłku. W końcu wcale nie jest łatwo napisać sto czy dwieście stron.



Czy któraś z tych rozmów zakończyła się wydaniem książki?



Bezpośrednio nie, ale kiedyś przyszedł do mnie pan reprezentujący mieszkającego w Australii polskiego Żyda, któremu w czasie wojny udało się uciec z Majdanka. Wydaliśmy napisane przez niego na emigracji wspomnienia. Autor przyjechał na spotkanie promocyjne, na którym zjawiło się sporo osób. Widziałem jego wielkie wzruszenie. Mówił, że to jedno z najważniejszych wydarzeń w jego życiu.




« poprzednia1234następna »




Piszemy wspomnienia poradnik - Ewa Pilawska

Sonda

Czy Twoje wspomnienia są (byłyby) chętnie czytane i troskliwie przechowywane przez najbliższych?

Tak
Raczej tak
Nie
Raczej nie
Nie wiem



e-poczta




w księgarni

Kto ty jesteś

Joanna Szczepkowska z pasją reportera i detektywa odtwarza historię swojej rodziny. czytaj całość >>>